Wakacje numer 2 dobiegły końca. Oto jak było...

Plany były bardzo ambitne - więc nie będę o nich pisał, bo nie zostały zrealizowane. Może kiedyś jak nie będzie takich trudnych warunków (deszcz, mokry śnieg, brak widoczności, nieprzetarte szlaki) zostaną zrealizowane. Trzeba czekać


Podróż w góry - pociągiem. Okazało, się, że nie możemy (vmario i ja) zakupić biletów na pociąg - jest to możliwe jedynie na ponad 2h przed wyruszeniem z stacji początkowej - mowa o pociągu z rezerwacja miejsc TLK. Pojechaliśmy więc bez biletu. Zakupiliśmy go u konduktora, z 3 razy się przesiadaliśmy (bo przychodzili ludzie z miejscówką) by w Warszawie wylądować na korytarzu. Ale skończyło się dobrze - bo znalazło się miejsce wśród grupy studentów z PW jadących na obóz zapoznawczy - serdecznie ich pozdrawiamy :)
Pociąg - tradycyjnie w Polsce - nabrał opóźnienia ok 2h. Więc po 17 godzinach wylądowaliśmy w Zakopanem.

Poniedziałek 13... (albo coś takiego) - jesteśmy w Zakopanem

Pora coś zjeść - bar mleczny okazał się trafnym wyborem. Potem w busik i w okolicach 15 byliśmy na początku doliny Chochołowskiej. Trasa się kończy oczywiście w schronisku.

Zobacz mapę naszej trasy: Dolina Chochołowska
Na końcu wpisu będzie mapa całej wyprawy:)

Wtorek - czyli pora iść dalej...
Idziemy do schroniska na hali Ornak (w dolinie Kościeliskiej). Po drodze wdrapaliśmy się na Przełęcz Iwaniacką a potem na szczyt (albo prawie szczyt) Ornak. Niestety widoczność była KOSZMARNA - więc zdjeć z samej góry nie ma. Potem zejście do przełęczy i Schroniska. Po krótkiej przerwie w schronisku Zeszliśmy w dół doliny do jaskini Mylnej.

mapka tego odcinka

Środa - czyli zmiana planów....
W Wtorek poznaliśmy fajną ekipę z ... ogólnie - Wrocławia.. :) w składzie: Aga, Kasia, Kasia i Przemek. I pod wpływem ich planów nasze uległy zmianie tak aby móc spędzić razem więcej czasu i gdzieś się wybrać większą grupą (Jak to mówią - w kupie raźniej i nikt się jej nie tyka :P ) - Więc zamiast dziś iść aż do hali Kondratowej, postanowiliśmy zdobyć coś w okolicy. Wybór padł na Ciemniak.
Ambitnie w księdze wyjść z schroniska wpisaliśmy Ciemniak, ale już w momencie pojawienia się planów wiedzieliśmy, że zdobycie go będzie graniczyło z cudem. Jak się okazało nie pomyliliśmy się. Szlak na Chudą Przełączkę był przetarty początkowo całkiem dobrze, a skończyło się na pojedynczych śladach które zawróciły przy Czerownym żlebie którym zeszły lawinki. Ponieważ nie posiadaliśmy ochraniaczy na buty (aby śnieg nie wpadał) nie podjęliśmy się wyznaczania samemu szlaku, przez żleb, lawinę, a dalej wzdłuż zbocza. Więc padła komenda odwrót (ukłon w stronę Mariusz i sentymentu jakim darzy część swoich wakacji :P ).
No i obraliśmy nowy cel: Tomanową Przełęcz. W tym wypadku szlak był także ledwo przetarty - ale sprawnie poruszaliśmy się w górę. Aż w pewnym momencie mnie olśniło! - wyjąłem mapę, kompas i stwierdziłem - TO NIE SZLAK! - ktoś ambitny nie słychanie prosto z rozwidlenia szlaków poszedł na Tomanowe Stoły. Jego trasa częściowo prowadziła po czerwonym szlaku, ale później zupełnie z niego zboczyła. Po trawersie (po zboczu zaraz poniżej lawiny która się nań zatrzymała) na wzniesienie zasłaniające nam widok - zobaczyliśmy cel podróży - przełęcz. Tyle że była ona na naszej wysokości ale kilkaset metrów dalej - czyli kikadziesiąt min brnięcia przez śnieg - więc zrezygnowaliśmy. Powrót do schroniska miałem w kompletnie przemoczonych butach - tak bywa jak się zapełniają topniejącym śniegiem...
Tego dnia pogoda w miarę umożliwiła nam podziwianie widoczków - więc zrobiliśmy kilka zdjęć i nakręciliśmy jakieś filmiki. Między innymi ujęliśmy Ornak na który wdrapywali się (w chwili robienia zdjęć) nasi nowi znajomi :).

mapka tego odcinka

Czwartek - dziś karty rozdaje pogoda....
Wstępny plan wyglądał tak: Idziemy wszyscy razem do rozwidlenia szlaków. Tam zostawiamy Kasię i Agę (miały wracać do domu) i w 4 idziemy przez Kondradzką przełęcz zaraz pod Giewontem do schroniska w dolinie Kondratowej
A w praktyce... Zeszliśmy dolina Kościeliską, Weszliśmy na czarny szlak nad Reglami. Cały czas padało. Momentami bardzo mocno. W miejscu rozwidlenia szlaków - gdzie mieliśmy iść w stronę przełęczy Kondradzkiej stwierdziliśmy, że nie ma to sensu. Deszcz jest za silny, jeszcze trochę i przemokniemy, nie wiemy czy szlak przez przełęcz jest przetarty, a w tych warunkach ryzykować nie było warto. Postanowiliśmy iść dalej czarnym szlakiem aż do pięknej (liczba wodospadów i ich wygląd pozwala przypuszczać, że przy ładnej pogodzie jest tam na prawdę ładnie) doliny Strążyńskiej i nią zejść do Zakopanego. Tak więc nasza 6-cio osobowa grupka w całość dotarła do Zakopanego.

Na dowód standardowo mapka - początkowo z GPS, a później ręcznie zaznaczana.

Na tym można by zakończyć relację z jako takich gór, ale nie z naszego wyjazdu. Otóż w Zakopanem zakwaterowalismy się w Domu Turysty. Ale niestety tylko w czwórkę, ponieważ Aga i Kasia miały o 17 pociąg do domu. Po zakwaterowaniu zabraliśmy z Mariuszem całą ekipę do sprawdzonego wcześniej Baru mlecznego gdzie zjedliśmy sobie normalny obiadek. Potem pozostało pożegnać dziewczyny na stacji PKP i wrócić do pokoju. Zahaczyliśmy jeszcze o aquapark, ale tylko w celach informacyjnych - niestety :P W schronisku w czwórkę (Kasia, Przemek, Mariusz i ja) rozegraliśmy trzecią (podczas pobytu w górach) partię gry Cytadela :)

Piątek - dzień powrotów
Razem z Mariuszem postanowiliśmy (jako, że pobyt w górach skróciliśmy) urozmaicić sobie podróż - wybierając jako środek lokomocji AUTOSTOP :) - o skutkach tej decyzji będzie w kolejnym wpisie :) Kasia z Przemkiem pojechali tego samego dnia pociągiem o 17. Z tego co się dowiedziałem - nie mieli po drodze żadnych przygód ...


Podsumowując cały wyjazd należy pamiętać, że:

  • ciepła woda i prąd(do ładownia komórek) w schronisku mogą być dostępne dopiero od 18.
  • wydeptany początek szlaku, nie oznacza, że taki sam będzie jego koniec.
  • w mgle można się zgubić (lepiej mieć kompas - my mieliśmy i się nie gubiliśmy).
  • pogoda może popsuć wiele, ale nigdy wszystko.
  • latarki zawsze się mogą przydać - choćby do zwiedzania jaskini.
  • Stoptuty to bardzo ważna sprawa, zwłaszcza jak przyjdzie nam brnąć w śniegu.
  • Kijki trekingowe - na prawdę pomagają!!!
  • Lepiej mieć więcej niż 1 parę spodni - na wypadek przemoczenia
  • Herbaty w saszetkach nigy za dużo ;)
  • Chleb lepiej kupić wcześniej bo kromki w schroniskach są na wagę złota... (70gr za 2 kromki)
  • Trzeba mieć ze sobą mały plecak aby nie dźwigać dużego przy krótkich wypadach z schroniska.
  • I najważniejsze - Ludzie podróżujący po górach to nie ci sami których spotykamy na byle ulicy. Oni mają cel i siłę do jego realizacji, pogodę ducha i poziom którego wielu innym można by było tylko życzyć. I mogą okazać się bardzo dobrymi kompanami dalszej podróży :)

Cały wyjazd wyglądał tak: Jak wolicz mapę na cały ekran to kliknij tu

Wszystkie mapki są zrobione z pomocą mojej nowej zabawki - GPS. Nie wiem tylko dlaczego zdarzało mu się bardzo gubić. Może są z nim jakieś problemy - dalsze testy wyjaśnią sprawę :) Starałem się popoprawiać trasy tak by najbardziej odpowiadały oryginałom, no ale wszystkiego zrobić mi się nie udało. W prezentacji map pomaga mi serwis mapmyride.com.

Co do zdjeć to proszę o Cierpliwość - pojawią sie jak tylko przygotuję jakąś galerię, albo wrzucę na jakiś serwer

Serdeczne podziękowania (w kolejności spotkania):
Mariuszowi - uparcie dążył aby pojechać w góry i dlatego się tam wybrałem.
Przemkowi - Spotkany już w schronisku w dolinie Chochołowskiej, na korytarzu :)
Adze, Kasi i Kasi - alfabetycznie, bo nie pamiętam w jakiej kolejności dziewczyny wchodziły do pokoju na Ornaku :P
Cała ostatnia 4 sprawiła, że te kilka dni było dla Mnie i Mariusza o wiele weselszych i zabawniejszych niż gdybyśmy mieli je spędzać bez Was przy takiej smętnej pogodzie.


p.s.
Kto poza mną umie przyszyć guzik do spodni w środku nocy ?